piątek, 23 kwietnia 2010

Pierwszy dzień

   Ciężka noc już za nami - chciałam napisać. Ale nie ma co narzekać, przecież nie była taka ciężka, mogło być o wiele gorzej, i łez mogło też być więcej. Star ładnie sobie poradziła, wprawdzie poród trwał dość długo, ale przebiegł sprawnie. Maleństwa są zdrowe, śpią sobie teraz odzywając się czasem przez sen, budzą się na chwileczkę, żeby się najeść, i zaraz znów pomrukują śpiąc. Tak wiele potencjalnych nieszczęść ominęło nas tej nocy.
   Ostatni, martwy piesio urodził się wiotki i z języczkiem wystawionym na zewnątrz, co by wskazywało na czas śmierci 2-3 godziny wcześniej, więc najprawdopodobniej kiedy rodził się ósmy piesek dziewiąte łożysko też się odkleiło, lecz maluszek pozostał w suce jeszcze 2 godziny zanim go wyparła - a to już zdecydowanie za długo by mógł przeżyć...  Nie udało się oszukać losu glukozą i wapnem...
   Stresowałam się jeszcze długo w nocy, czy na pewno wszystkie maluszki już się urodziły - dziewięć czaszek na zdjęciu rentgenowskim wskazywałoby, że to już koniec porodu, ale pozostawał jeszcze ten wątpliwy kręgosłupik. Wygląda na to, że liczenie główek okazało się najbardziej miarodajne.

   Chciałabym Wam podziękować za to, że byliście z nami tej nocy.

3 komentarze:

  1. Brawo Star! Dzielna mama i Pani!zazdroszcze Wam bardzo tej wspaniałej ósemki, też dlatego że nam już nie będzie to dane...Niech się chłopaki zdrowo chowają a dziewczyna będzie na prawde wyjątkowa:)jedynaczka-rodzyneczka:)i.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo sie cieszymy,że wszystko układa się dobrze.:)
    Teraz ciężki czas dla nas:) Czas czekania...
    Super by było móc przytulić psiaka do siebie.
    Pozdrawiamy.
    Gosia - Poznań

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje ! :)

    OdpowiedzUsuń